Chodzi o to, by język drętwy powiedział wszystko, co pomyśli głowa.
Blog > Komentarze do wpisu
Wyścig papieży - finisz
Największy sukces Klemensa to odzyskanie władzy we Florencji dla swoich kuzynów i małżeństwo córki jego siostrzeńca (Lorenzo, władca Urbino) z Delfinem, a potem królem Francji. Tak tak – to była Katarzyna Medycejska, władczyni Francji z uwagi na swoje chorowite i szalone potomstwo.
Najbardziej żałował tego, że nie udało mu się ożenić jednego ze swoich kuzynów z córką cesarza – bratanek ten otruł innego papieskiego bratanka (chodziło o kochanka), a potem sam został zamordowany. Takie czasy.

Paweł III (1534-49, Alessandro Farnese)
Nazywano go wcześniej babskim kardynałem, bo kapelusz dostał dzięki wsparciu siostry, kochanki Aleksandra VI. Z Aleksandra czerpał też przykład: swojego syna Pierluigiego namaścił na księcia Parmy, ustanawiając tam dynastię panującą do połowy XVIII wieku (poszło mu więc lepiej niż Borgiom). Syna Pierluigiego, Alessandra, uczynił kardynałem w wieku lat 14 (ten limit wieku papieże skopiowali chyba z Medyceuszy).
Paweł III bierze odpowiedzialność za oderwanie się Anglii od Rzymu – nie wnikając w sytuację polityczną, założył, że Henryk VIII ukorzy się i porzuci pomysł rozwiązania małżeństwa z córką króla Hiszpanii. Wykonawcy papieskiego planu – Thomas More i arcybiskup Fisher – zostali straceni.
Paweł wymyślił też Święte Oficjum, czyli rzymską inkwizycję. Przydała się – obroniła Włochy dla katolicyzmu (myślących inaczej po prostu palono, a resztę terroryzowano).
Zgodził się też (polecenie wydał cesarz) zwołać sobór w Trydencie. Sobór jednak nie pomógł rozwiązać żadnego z najważniejszych problemów katolicyzmu. Papież z resztą nie dożył końca soboru.

Juliusz III (1550-55, Giovanni Maria Ciocchi del Monte)
Jak tylko go wybrano, mianował swojego 17-letniego sługę Prevostina kardynałem. Sługa ten, został usynowiony przez del Monte – zrobił wrażenie na kardynale, dzielnie walcząc z ulubioną małpą przyszłego papieża. Tak oto żebrak i włóczęga został papieskim elektorem – taki powiew demokracji.
Juliusz był gejem i tego się nie wstydził. Kardynał della Casa zadedykował mu nawet swój poemat „Pochwała sodomii”. Sam papież planował uczynić kardynałem Aretina, wówczas najbardziej sprośnego autora poezji i prozy – jednak za późno wpadł na ten pomysł: zmarł 5 lat po wyborze.

Marceli II (1555, Marcello Cervini)
Znowu papież, który rządził kilka tygodni (dokładnie: 23 dni). I znowu ktoś, kto nie wymyśla nowego imienia. Skromniacha. Ale może słusznie – ostro wziął się do pracy i zrobił pod względem reform więcej dobrego, niż kilku poprzednich papieży razem wziętych. Cóż, przepracował się i umarł, a zapamiętany zostanie dzięki mszy Palestrina, któremu nakazał skomponowanie pieśni liturgicznych o jakości lepszej niż karczemne przyśpiewki.

Paweł IV (1555-1559, Gian Pietro Carafa)
Jak wielu poprzedników miał kochankę (to że jedną jest pewnym novum) i kilkoro nieślubnych dzieci. Wnuka i dwóch bratanków (odpowiednio 14 i 16 lat) uczynił kardynałami. Norma.
Zapisał się jako jedyny papież, który sam własną książkę umieścił w Indeksie Ksiąg Zakazanych: napisał rozprawę o słabości Kościoła, które mogą wzmagać reformację – przeznaczona była ona tylko dla Pawła III, ale wyciekła. Protestanci zaczęli z niej korzystać, a by uniknąć totalnej kompromitacji, Carafa już jako szef szefów postanowił odebrać możliwość jej czytania wiernym swojego Kościoła.
Na reformację potrafił reagować tylko gniewnymi pomrukami. Był zbyt zajęty walką z Hiszpanami, których nienawidził jako urodzony neapolitańczyk, by pamiętać, że są jeszcze jakieś inne, wymagające uwagi sprawy.
Był też wielkim antysemitą: to on zepchnął Żydów do gett, ograniczył zawody przez nich wykonywane do handlu żywnością (ale nie zbożem) i starzyzną. Zmniejszył liczbę bożnic do jednej na miasto. Nasilił nawracanie żydów przemocą i torturami.
Generalnie lubił terror i gdy umarł, w Rzymie rozpoczął się karnawał.  

Pius IV (1559-65, Angelo Medici)
Kolejne konklawe ciągnęło się tak długo, że z nudów mało nie wybrano La Cuevy, hiszpańskiego kardynała, który miał niezliczoną bazę pomysłów na gry salonowe. W końcu padło na Mediciego – ale już nie z tych patrycjuszy, tylko jakiegoś pomniejszego pociotka, który swojej pozycji dopracował się z pomocą własnego rozumu i pracy. Jak zwykle po wyborze ściągnął do Rzymu pociotków i zaczęły się nominację. Wśród szczęśliwców znalazł się jednak przyszły święty, Karol Boromeusz, co uprawnia katolickich komentatorów do twierdzenia, że była w tym ręka Boga.
Pius IV zamknął sobór, jednak nie przyniósł on rozwiązań kryzysu religijnego i ta porażka oznaczała rzezie we Francji i Niemczech. 

Pius V (1566-72, Antonio Michele Ghislieri)
Za młody jurny ksiądz, w końcu porzucił słabości ciała. Właściwie zajął pozycję przeciwną do hedonizmu – umartwiał się postami i włosiennicą, lubił też patrzyć na tortury. Nie dla przyjemności – raczej dla umocnienia w sobie braku współczucia, niewzruszoności. Regularnie co tydzień odwiedzał lochy inkwizycji, która dostała od niego legitymację dla rozkręcenia działalności. Wprowadził terror, jakiego Włochy jeszcze nie znały – wzmacniany siecią tysięcy donosicieli.
Wymyślił też, że ekskomunikuje Elżbietę I, królową Anglii i w specjalnej bulli nakazał poddanym jej „odsunięcie od władzy wszelkimi sposobami”. Katolicy w Anglii dostali więc licencję na zabijanie, z automatycznym odpustem w pakiecie. Nawiasem mówiąc, poprzedzająca ją królowa Maria, katoliczka, wykrwawiała swój kraj w poszukiwaniu protestantów i tysiące dzięki niej trafiło na stosy. Elżbieta nie miała w sobie takiej krwiożerczości – spiskujących katolików wieszała jako zdrajców. Mimo to z grona tych zdrajców na ołtarze jako święci trafiło całkiem sporo spiskujących mord na królowej katolików. Protestanci nie mają świętych – do spalonych więc nikt się nie modli.
To Pius V utwierdził też Kościół w uporze trzymania się łaciny jako języka liturgii. Skoro protestanci tłumaczyli Biblię na języki narodowe, a swoje nabożeństwa odprawiali w tychże, to Kościół Rzymski musi na odwrót. Bez sensu, ale trzymano się tego przez 400 lat. Brawo.

To tyle – wypisałem się, bo chciałem się oderwać od ekonomicznego pisania.

PS Dostałem awans na zastępcę rednacza. Niedługo negocjuję nowe warunki zatrudnienia, póki co właściwie kieruję większością aspektów działania miesięcznika.
W nagrodę wysłałem się na urlop (razem z Anią) na kilka dni do Hiszpanii. Muszę odespać i trochę odsapnąć, bo ostatnie dni były koszmarne. Książka o papieżach to jedyna rzecz, jaką zdołałem przeczytać (z rzeczy pozapracowych) od miesiąca – stąd może ta sążnista relacja.
sobota, 11 października 2008, bekspejs

Polecane wpisy

  • Witamy Braka Banana

    Dużo pracy, dużo zajęć, nerwy i nerwicowe bóle żołądka. Tyle u mnie. Na rozweselenie wstawiam pytanie, jakie dostałem od J, kolegę i jednego z czytelników bloga

  • 30 rocznica baloniarstwa

    Śliczne zdjęcie przesłała mi niedawno J. Chciałem się podzielić - popatrzcie:  

  • Brygada Kryzys

    Czy rozumiecie, dlaczego światowy rynek finansowy się chwieje? Tych dwóch panów Wam wyjaśni. A przy okazji na śmiesznie (choć całkowicie prawdziwie) obnaży, na

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
statystyka