Chodzi o to, by język drętwy powiedział wszystko, co pomyśli głowa.
Blog > Komentarze do wpisu
Kotleciki i borówki

Chorowanie na żołądek ma jedną zasadniczą zaletę. Po dłuższej głodówce świat otwiera przed nami zupełnie już zapomniane doznania. Gdy moja luba zrobiła sobie kotleciki warzywne, to zapach groszku, marchewki, panierki, nawet musztardy (której generalnie nie używam) tak mnie rozbroił, że mimo mojej choroby zjadłem jednego.

Smak po prostu eksplodował mi w ustach, powalił. Miałem łzy w oczach, trochę dlatego, że to była najpyszniejsza rzecz od pamiętnej Zupy Wszystko, jaką udało nam się przyrządzić z C i W pewnej mglistej nocy w Beskidzie Niskim. A trochę też z żalu, że taka symfonia smaków nie jest mi dana na codzień. Żal.

Właśnie zajadam borówki amerykańskie przemyte gorącą wodą. Nie jest to może idealne żarcie dla rekonwalescenta, ale jak one pachną... jak płyną po języku...

Z resztą, pisać o kuchni jest trochę tak, jakby śpiewać o teatrze. Więc na tym kończę. Smacznego!

piątek, 05 września 2008, bekspejs

Polecane wpisy

  • Witamy Braka Banana

    Dużo pracy, dużo zajęć, nerwy i nerwicowe bóle żołądka. Tyle u mnie. Na rozweselenie wstawiam pytanie, jakie dostałem od J, kolegę i jednego z czytelników bloga

  • 30 rocznica baloniarstwa

    Śliczne zdjęcie przesłała mi niedawno J. Chciałem się podzielić - popatrzcie:  

  • Brygada Kryzys

    Czy rozumiecie, dlaczego światowy rynek finansowy się chwieje? Tych dwóch panów Wam wyjaśni. A przy okazji na śmiesznie (choć całkowicie prawdziwie) obnaży, na

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
statystyka