Chodzi o to, by język drętwy powiedział wszystko, co pomyśli głowa.
Blog > Komentarze do wpisu
Film w mojej głowie

W 1968 r. grupa zachodnich intelektualistów i artystów (kompozytorów, pisarzy, dziennikarzy, malarzy, rzeźbiarzy) wyruszyła do Moskwy w celu przekazania listu do najwyższych władz ZSRR i stanowczego zamanifestowania sprzeciwu wobec interwencji w Czechosłowacji. Zostali aresztowani i następne 20 lat przesiedzieli w komunistycznych więzieniach, znosząc męki izolacji, niezliczone poniżenia i ciężkie warunki. Przeznaczeni początkowo do egzekucji, z czasem więźniowie stają się kłopotliwym ciężarem. Najpierw trafiają do gułagów, potem do więzień w wielu miastach Europy. Osamotnieni, zapomnieni, tracący sens swojego protestu, zostają w końcu wypuszczeni w 1988 r. z budynku ambasady rosyjskiej w Niemczech Zachodnich. Ich pokojowa manifestacja przyniosła niespodziewany skutek – udowodniła, że z komunistami miękkie środki nie zadziałają. Byli ostatnią tego typu grupą reprezentującą elity, która chciała rywalizację zimnowojenną rozwiązać poprzez rozmowy, cywilizowane i pokojowe środki. Po nich nadeszła fala poparcia dla zbrojeń, gwiezdnych wojen i działań Zachodu, mających rozłożyć komunizm poprzez wymęczenie go ekonomicznie i technologicznie tak, by dokonał się jego kolaps. W więzieniach nie byli w stanie tworzyć, otarli się o chorobę psychiczną, po powrocie nie zostali jednak otoczeni nimbem bohaterów, raczej dziwaków, którzy zdecydowali się na kroki bezsensowne i niepotrzebne. Ich potencjał zmarnowano, ich talent uleciał w ciągu lat uwięzienia, pozostawiając w ich psychice szarą pustkę, rozgoryczenie, żal.

I jeszcze tylko taka scenka: dwójka byłych więźniów sumienia, związanych za murami uczuciem, próbuje po uwolnieniu kontynuować związek. Ona była właścicielką małej fabryki tekstylnej, która w tym czasie popadła w ruinę. Razem zwiedzają opuszczoną halę fabryczną i niedokończone fragmenty odzieży. Ona otwiera walizkę i próbuje w niej zmieścić tyle na wpół uszytych płaszczy i koszul, ile się da. On bezradnie patrzy. Płaczą. Fabryka ma być lada dzień zlicytowana. Powinni odejść do ich wynajętego mieszkania, ale zostają w hali do późnego wieczora i gdy łzy schną na ich twarzach, po prostu patrzą, bez słowa, w pustkę.

Czy widzieliście film podobny do tego, co powyżej opisałem? Mój dzisiejszy sen miał tak przytłaczająco filmową konwencję, że trudno mi uwierzyć, by mózg sam to wszystko stworzył, spodziewam się najwyżej jakiejś kompilacji. Tak czy inaczej, obudziłem się wzruszony i ze łzami w oczach (co u mnie wiele znaczy, bo niełatwo zmusić mnie do płaczu). Moja A, przytulona nad ranem, zaczęła się nagle wiercić, mrucząc pod nosem „zaraz, zaraz przyniosę te aplikacje, teraz zajmuję się przygotowywaniem tej konferencji, a przecież się nie rozdwoję”. Oboje przeżywamy nocami odbicie rzeczywistości, przetwarzając, kompilując obudzone w nas lęki, frustracje, a przede wszystkim zmęczenie. Mam nadzieję, że jej zwoje były na tyle miłe, by zapomniała swój sen po obudzeniu, gdy w pośpiechu musiała szykować się do pracy, przygnębiającej i obniżającej jej samoocenę, wyciskającej z niej ostatnie siły.

środa, 27 sierpnia 2008, bekspejs

Polecane wpisy

  • Witamy Braka Banana

    Dużo pracy, dużo zajęć, nerwy i nerwicowe bóle żołądka. Tyle u mnie. Na rozweselenie wstawiam pytanie, jakie dostałem od J, kolegę i jednego z czytelników bloga

  • 30 rocznica baloniarstwa

    Śliczne zdjęcie przesłała mi niedawno J. Chciałem się podzielić - popatrzcie:  

  • Brygada Kryzys

    Czy rozumiecie, dlaczego światowy rynek finansowy się chwieje? Tych dwóch panów Wam wyjaśni. A przy okazji na śmiesznie (choć całkowicie prawdziwie) obnaży, na

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
statystyka